Warszawa. Portal Zero.pl ujawnił aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie, która wywołała już falę postępowań i kontroli w całych strukturach rządu i Koalicji Obywatelskiej.
Co się stało?
Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz bez specjalizacji, pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w warszawskiej placówce. W tym stanowisku zarabiał ponad 1,6 miliona złotych rocznie – sumę zarobków całkowicie nieproporcjonalną do jego kwalifikacji i doświadczenia.
Zgodnie z ustaleniami mediów, Kacprzyk wykorzystał swoją pozycję do stworzenia de facto „VIP-owego toru” dla polityków z jego otoczenia, zwłaszcza z Koalicji Obywatelskiej, w której był również radnym Ursynowa. Znajomi politycy otrzymywali badania „od ręki”, podczas gdy zwykli pacjenci czekali wiele tygodni. Dla politycznych kolegów przygotowano również specjalne, komfortowe warunki oczekiwania – podczas gdy reszta pacjentów korzystała ze zwykłej poczekalni SOR-u.
Czy innych polityków można nazwać po imieniu?
Dotychczas konkretne nazwiska wymieniane były ostrożnie. Portal Zero.pl nie podał pełnych danych osób korzystających z przywilejów, opisując je ogólnie (np. „wpływowa polityk Koalicji Obywatelskiej”). Jednak Telewizja Republika ujawniła, że przywileje w szpitalu wykorzystywała również marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska wraz z mężem. Sama Kidawa-Błońska zaprzeczyła, ale spekuluje się, że kolejne nazwiska będą się ukazywać w mediach.
Jakie były konsekwencje?
- Dla Kacprzyka: Zaraz po ujawnieniu afery złożył rezygnację z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej i z mandatu radnego. Szpital Południowy rozwiązał z nim umowę o pracę.
- Dla szpitala: Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła z urzędu śledztwo w sprawie „alternatywnej ścieżki przyjmowania pacjentów”, którą Kacprzyk stworzył. Prokuratura zaznacza, że taka praktyka mogła stwarzać bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dla pacjentów czekających w normalnej kolejce.
- Dla rządu: Premier Donald Tusk osobiście zaangażował się w sprawę. Zapowiedział projekt ustawy umożliwiającej Ministerstwu Zdrowia kontrolę i nadzorowanie wynagrodzeń lekarzy. Zlecił również Najwyższej Izbie Kontroli (NIK) przeprowadzenie postępowań sprawdzających w całej ochronie zdrowia, szczególnie tam, gdzie wydatkuje się środki publiczne.
Dlaczego ta afera porusza tak wiele emocji?
Jak wskazują politycy z samej Koalicji Obywatelskiej cytowani w artykule, sprawa „odhacza niemal wszystkie boxy afery idealnej”:
- Młody człowiek z politycznymi kontaktami zarobił astronomiczne pieniądze w bardzo krótkim czasie, wykorzystując luki systemowe.
- Przywilejowanie polityków w systemie ochrony zdrowia – branży, którą zwykli Polacy postrzegają jako jeden z największych problemów kraju. Kolejki do specjalistów są długie, budżet NFZ dziury, szpitale są zadłużone i zamykają oddziały.
- Brak kwalifikacji – Kacprzyk nie miał nawet specjalizacji medycznej wymaganej zwykle na takim stanowisku.
- Druga osłona dla partii rządowej. Koalicja Obywatelska otrzymała już wiele odsłon kryzysów wizerunkowych w ostatnich tygodniach. Ta afera przychodzi w bardzo niefortunnym momencie.
Co dalej?
Śledztwo jest w toku. Polskie media spekulują, że kolejne ustalenia będą ukazywać się sukcesywnie. W warszawskiej Koalicji Obywatelskiej panuje spora panika, ponieważ nie wiadomo, ilu jeszcze polityków może być zamieszanych w korzystanie z przywilejów w tym szpitalu.
