Wypadek lotniczy, czy zamach?
Była noc. Kilka minut po dwudziestej trzeciej samolot Liberator AL523 oderwał się od pasa startowego na brytyjskiej bazie wojskowej w Gibraltarze. Szesnaście sekund później runął do morza. Zginęło jedenaście osób. Jedynym, który przeżył, był pilot.
Na pokładzie znajdował się generał Władysław Sikorski, premier polskiego rządu na uchodźstwie i Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych. Człowiek, który w tamtym momencie był największą przeszkodą dla wygodnego sojuszu między Londynem a Moskwą.
Wypadek lotniczy, czy zamach? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi do dziś.
Człowiek, który był problemem
Żeby zrozumieć Gibraltar, trzeba zrozumieć politykę. Rok 1943 to moment, kiedy losy wojny zaczęły się odwracać. Stalingrad był za Sowietami. Churchill wiedział, że bez Rosji Hitlera nie pokona. Sojusz z Moskwą był dla Londynu kwestią przetrwania.
Sikorski stał temu na drodze.
Kilka miesięcy wcześniej, w kwietniu 1943 roku, Niemcy ujawnili masowe groby w Katyniu. Tysiące polskich oficerów, zamordowanych przez NKWD w 1940 roku. Sikorski natychmiast zażądał śledztwa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Stalin wykorzystał to jako pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych z polskim rządem. Churchill naciskał na Sikorskiego, żeby wycofał wniosek. Generał odmówił.
Dla Churchilla był to dyplomatyczny koszmar. Polska, sojusznik, publicznie oskarżała Sowietów o zbrodnię, gdy Wielka Brytania desperacko potrzebowała Stalina jako partnera. Sikorski, ze swoją bezkompromisową postawą wobec Katynia i wobec przyszłych granic Polski, był człowiekiem, który psuł układankę.
Trzy miesiące po Katyniu generał zginął w Gibraltarze.
Noc na lotnisku. Szczegóły, które nie pasują
Oficjalne śledztwo brytyjskie orzekło: wypadek. Przyczyną miało być zablokowanie sterów. Jak do tego doszło, nie ustalono. Sabotażu wykluczono, choć nie wyjaśniono, dlaczego.
Polski rząd odmówił przyjęcia tego raportu. I nie bez powodu, bo szczegóły tej nocy budzą pytania.
Pilot w kamizelce ratunkowej. Eduard Prchal, czeski lotnik i jedyny ocalały, był znany z tego, że nigdy nie nosił kamizelki ratunkowej. To był jego zwyczaj, niemal przesąd. Tej nocy wyciągnięto go z wody w kamizelce. W zeznaniach zaprzeczył, że ją miał. Potem tłumaczył, że musiał ją założyć odruchowo, gdy poczuł że coś jest nie tak. Potem, że nie pamięta. Symulacje polskich ekspertów lotniczych wskazały, że samolot był pod kontrolą aż do chwili uderzenia w wodę.
Sowiecki samolot na tym samym lotnisku. W nocy katastrofy w Gibraltarze stał również samolot przewożący sowieckiego ambasadora Iwana Majskiego. Samolot Sikorskiego przez pewien czas stał bez ochrony na płycie lotniska. Nikt oficjalnie nie sprawdził, czy ktoś się do niego zbliżył.
Kim Philby. Szefem kontrwywiadu brytyjskiego na Półwyspie Iberyjskim w latach 1941–1944 był Kim Philby, jeden z najsłynniejszych sowieckich agentów podwójnych w historii. Człowiek, który dekady później uciekł do Moskwy. To on odpowiadał za bezpieczeństwo w tym regionie w noc katastrofy.
Ciało córki Sikorskiego. Zofia Leśniowska, córka generała i jego sekretarka, leciała tym samym samolotem. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. W 1945 roku jeden z oficerów polskich Cichociemnych, Tadeusz Kobyliński, twierdził, że widział ją żywą w sowieckim łagrze. Próbował zorganizować misję ratunkową. Bezskutecznie.
Angielski wątek: akta tajne przez dekady
Brytyjczycy utajnili dokumenty dotyczące katastrofy. Nie na 30 lat, jak to zwykle bywa ze sprawami z II wojny światowej. Nie na 50. Część akt miała pozostać zamknięta przez 50 do 100 lat od zdarzenia, co oznaczałoby rok 1993–2043.
W 2008 roku polski Sejm przegłosował rezolucję zobowiązującą rząd do formalnego żądania od Londynu odtajnienia wszystkich dokumentów. Poseł Zbigniew Girzyński, inicjator kampanii, powiedział wprost: „Bez tych dokumentów nigdy nie poznamy całej prawdy o śmierci generała Sikorskiego.”
W tym samym roku jeden z niedawno odtajnionych dokumentów ujawnił notatkę z 1969 roku skierowaną do Sekretarza Gabinetu Brytyjskiego. Były pilot pracujący w Cabinet Office, sir Robin Cooper, po przeglądzie akt wojennych napisał: „Zabezpieczenie na Gibraltarze było niedbałe i w czasie postoju samolotu nadarzyło się kilka okazji do sabotażu.” Dodał jednak: „Możliwości zamordowania Sikorskiego przez Brytyjczyków niniejszy dokument wyklucza. Możliwości zamordowania go przez nieznane osoby wykluczyć się nie da.”
Oficjalnie Londyn stoi na stanowisku, że wszystkie dokumenty zostały odtajnione i są dostępne w National Archives. Polski historyk Jacek Tebinka potwierdził to w 2023 roku. Jednak część badaczy wskazuje, że dokumenty hiszpańskie i część brytyjskich akt wywiadowczych wciąż nie są w pełni dostępne.
Śledztwo IPN: ani tak, ani nie
W 2008 roku Instytut Pamięci Narodowej wszczął formalne śledztwo. Ekshumowano szczątki generała z krypt na Wawelu. Polscy naukowcy w 2009 roku ogłosili wyniki: obrażenia Sikorskiego są zgodne z katastrofą lotniczą. Nie znaleziono śladów strangulacji ani postrzału przed katastrofą. Teorii o zamordowaniu go jeszcze na ziemi nie potwierdzono.
Ale, i to jest kluczowe, sabotażu samolotu nie wykluczono.
Śledztwo zamknięto w 2013 roku z konkluzją, która brzmi jak dyplomatyczny pat: celowego sabotażu nie można ani potwierdzić, ani wykluczyć.
Na tablicy pamiątkowej w Gibraltarze, wmurowanej w ścianę przy Great Siege Tunnels, do dziś widnieje napis: „Przyczyna tej tajemniczej katastrofy nigdy nie została ustalona, co dało asumpt do wielu spekulacji, wątpliwości i pogłosek.”
Co tak naprawdę wiemy?
Wiemy, że generał Sikorski był politycznie niewygodny dla aliantów zachodnich w lipcu 1943 roku. Wiemy, że samolot rozbił się w niewyjaśnionych okolicznościach na brytyjskiej bazie wojskowej. Wiemy, że jedyny ocalały zachowywał się w sposób, który budzi pytania. Wiemy, że w pobliżu stał sowiecki samolot, a za bezpieczeństwo regionu odpowiadał sowiecki szpieg. Wiemy, że Brytyjczycy przez dziesięciolecia utajniali część akt.
Czego nie wiemy? Wszystkiego, co mogłoby z tych faktów zbudować pewną odpowiedź.
Tajemnica Gibraltaru przeżyła zimną wojnę, przeżyła rozpad Związku Sowieckiego, przeżyła ekshumację generała. Ma już ponad 80 lat i wciąż nie daje spokoju.
